Czytam komiksy (4)

Na pytania “co cię inspiruje”, co drugi bazgracz wymienia te swoje X-meny, Batmany i Supermany, rzadko wychodząc poza to. Dziś więc nietypowo – o papierowych pozycjach znajdowanych w tym roku przypadkiem na półkach zupełnie-nie-księgarni, i nie tylko będą to komiksy.

SeldżukWieże Bois-Maury Hermanna Huppena. Francusko-belgiska seria, której początki sięgają wczesnych lat 80-tych, ale polskiego wydania doczekała się dopiero niedawno, dzięki Wydawnictwom Komiksowym. Co do rysunków piękne sceny batalistyczne i starannie wydziergane stroje, broń oraz architektura średniowiecza, superowe gry światłocienia – jakoś tak po europejsku. Tematycznie – przygodówka, ale z pytaniami w tle o rycerskie wartości i ich realizację w praktyce. Chrześcijanie dokonujący rzezi na Arabach w imię miłości bliźniego – bezcenni.

 

 

 

 

YamaSzklane Miecze – rys. Laura Zucceri, scen. Sylviane Corgiat. Fantasy z wielkimi stworami, kosmiczna magia, dziewczyna z gigantycznym mieczem, historia zemsty i rebelii przeciw tyranii… jednym słowem fajne komiksy. Wydawnictwo Egmont zapowiada spolonizowanie już czwartej części.

 

 

 

 

 

 

Współczesna TemidaRysunki Niecenzuralne – Kobyliński i Wieczorkowski (1954-1990). Zgadza się. Wpadły mi w łapy stare rysunki pana Szymona z komentarzami Aleksandra Wieczorkowskiego (obaj już nieżyjący). Szymon Kobyliński był autorem pierdyliarda ilustracji w książkach satyrycznych okresu PRL-u, później miał swój program w telewizji, gdzie pokazywał, jak rysować postaci historyczne, najczęściej z okresu Rzeczpospolitej Obojga Narodów (w pewnym momencie nawet sam zagrał w filmie Ogniem i mieczem). Był mistrzem tych wszystkich brzuchów, wąsów, kontuszy i kutasów, ale jak pokazuje jego dorobek, umiał też dowcipnie opisywać nawet nie zawsze zabawną współczesność.

 

 

 

 

Garfield Jima Daviesa – jeden z moich ulubionych komiksowych kotów zaraz po Hobbesie (okej, to pluszowy tygrys, ale z tej samej rodziny). Ja go pamiętam z naklejek przywiezionych z Niemiec (chyba reklamowe albo dodawane do czegoś). A niedawno znalazłem gdzieś stare zeszyty z komiksami od Egmontu i ubawiłem się jak małolat. Te postaci!

 

 

 

 

 

Rheinfahrt 1875Rheinfahrt. Stieler, Wackerhusen, Hackländer i Closs. Już spoza komiksu, ale w domenie książek z obrazkami. Jak to trafiło na półę w plecakowskim hostelu w Kolonii, nie mam pojęcia, ale pierwotne wydanie tej knigi pochodzi z 1875 roku i jest to zestaw grafik obrazujących sceny z nad Renu (Francja, Niemcy, Holandia), od jego źródeł do morza, gdzie obecnie znajduje się skłot de Vloek, rysowane w sposób dramatyczny i z niesamowitą precyzją detali. Tak kiedyś musiały wyglądać najdroższe przewodniki. Można sobie oblukać i porównać miejsca, spływając tą sławną rzeką. Jedyny powód, dla którego nie zajebałem, to że jest to wielkie i ciężkie dzieło. Perełeczka niemieckiej grafiki, warto znać.

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s